Blog
"CUD SMOLEŃSKI" - Topologia zbrodni
El Ohido Siluro
El Ohido Siluro ROZPRASZAMY SMOLEŃSKĄ MGŁĘ el.ohido.siluro@gmail.com
135 obserwujących 47 notek 383745 odsłon
El Ohido Siluro, 13 lutego 2012 r.

Nie dość, że pancerna, to jeszcze ze styropianu?


     Dziś wziąłem na "stół" jedno ze zdjęć pancernej brzozy z galerii Marka Dąbrowskiego (dzięki Marek za inspirację i zagonienie do roboty). Oto ono:



Tak, to ona. Panceeeeerna brzoza.


     Już przy przy pobieżnej obserwacji widzimy, że górna część stojącego pionowo pnia najprawdopodobniej niewiele przed wykonaniem tego zdjęcia była "dopracowywana". Obok powierzchni srebrzysto-brunatnych przełomu brzozy, postarzonych wskutek długotrwałej ekspozycji na określone, zmienne warunki atmosferyczne widzimy powierzchnie w kolorze maślano-żółtym. Ślady te są świeże, o czym świadczy ich kolor. Jaka mogła być natura ich powstania? Stosując zasadę dobrej wiary nie doszukiwałbym się tutaj "drugiego dna", powszechnie wiadomo, że brzoza jest obiektem kultu i wycieczek wielu ciekawskich i wścibskich reporterów, a nawet dziennikarzy, również tych prezentowanych w rosyjskich mediach jako tzw. "eksperci lotniczy". Być może któryś z nich np. pisząc książkę o "presji i naciskach" zechciał wspiąć się na brzozę niczym szympans i z właściwym sobie wdziękiem, inteligencją (wypisaną zresztą na twarzy) i szerokim uśmiechem zerwał sobie kilka kawałków kory z pancernej brzozy, po to aby postawić je w szklanej gablotce nad kominkiem. Tak czy inaczej dziś nie będę się zajmował analizą tego zjawiska, skupię się raczej na geometrii i mechanice powstania przełomu górnej części brzozy, czyli powalonego konaru.
     Nieco powyżej przełomu (a w zasadzie poniżej i lekko w prawo patrząc na zdjęcie i idąc od przełomu w kierunku korony drzewa) widać również maślano-żółty ślad. Oznaczyłem go  na poniższym rysunku zielonym markerem. Jest to miejsce pozbawione kory, a dodatkowo nieco zgniecione (szacowana głębokość wgniecenia to około 8 cm). Ma ono kształt cylindryczny. To właśnie najprawdopodobniej tutaj nastąpiło uderzenie, które powaliło brzozę. Stosując tzw. "życzliwą interpretację" można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest to ślad po skrzydle...     
     Ślad ten położony jest od spodniej strony pnia, dlatego być może zachował żywszy kolor w odcieniu żółtawym - nie był narażony w tak dużym stopniu na wilgoć jak drzazgi położone w bardziej eksponowanym miejscu. Z tymże śladem po uderzeniu w brzozę sąsiaduje w zasadzie bezpośrednio miejsce przełomu właściwego - zaznaczony na poniższym rysunku markerem czerwonym. Jest to płaska powierzchnia w kształcie eliptycznym, jednak jest to elipsa niepełna. Oś podłużna tej niepełnej elipsy położona jest do osi pnia brzozy pod kątem około 45 stopni. To właśnie tutaj, w granicach tej niepełnej elipsy zajmującej w zależności od interpretacji zdjęcia od około 2/5 do 3/5 przekroju pnia (kąt 45 stopni) nastąpiło ścinanie pnia po uderzeniu w obszar oznaczony na zielono. Spójrzmy:



Przełom brzozy


     Za obszarem względnie płaskim, oznaczonym na czerwono i co ciekawe położonym w płaszczyźnie nieprostopadłej do osi brzozy i nierównoległej do domniemanego kierunku uderzenia, obszarem, który nazwiemy sobie "strefą ścinania" znajduje się kolejny obszar, tym razem oznaczony przeze mnie żółtym markerem. Tu uwidaczniają się już drzazgi, w dodatku coraz większe w miarę oddalania się od miejsca uderzenia. Strefa ta jest dla odmiany bardzo nieregularna, wręcz rwana - dlatego nazwijmy ją sobie "strefą rwania".


* * *


     Analiza tak opisanego przełomu brzozy budzi natychmiast pewne skojarzenia. Pozwolę sobie przytoczyć dwa z nich:

     1. Każdy prawdziwy mężczyzna przynajmniej raz w życiu trzymał w dłoni wiertarkę i próbował wiercić otwór w ścianie. Obserwujący tę operację członkowie najbliższej rodziny pokrzykiwali rzucając raz po raz dobre rady jak ugryźć tę "dziurę". Nie interesuje nas w tym miejscu otwór w grubej ścianie wiercony z myślą o zawieszeniu obrazu (typu np. "biały koń z rozwianą grzywą biegnący po plaży przy zachodzie słońca"), lecz raczej otwór przelotowy, wiercony z myślą o położeniu kabla do podłączenia internetu, czy tez telewizji kablowej. Tak więc wiercąc na wylot ściankę działową o grubości powiedzmy 10 cm i zbliżając się do końca owej operacji przypomnijmy sobie moment, gdy będąc już prawie u celu dotknęliśmy wiertłem granicy tynku. Tu zaczynają się dziać ciekawe rzeczy. Wystarczy lekko popchnąć wiertarkę do przodu, a z drugiej strony wierconej ścianki odskoczy nam piękny łupek tynku. Wygląda to tak jak na obrazku:

 


Wiercenie otworu w ścianie - ostatnia faza.


     Łupek tynku ma kształt bryły obrotowej, przypominający jako żywo kapelusz kanii, czy muchomora. Jaka jest natura tego zjawiska? Przyjrzyjmy się nieco bliżej naszemu łupkowi.

 


Łupek tynku - bryła obrotowa


     Widzimy, że z prawej strony mamy kraterek - ślad po ostrzu wiertła (oznaczony na zielono). Dalej, mamy strefę ścinania (oznaczoną czerwonym kolorem) położoną pod kątem około 45 stopni do osi wiertła, a także do płaszczyzny ściany. I w końcu następuje trzecia strefa - strefa rwania (zamarkowana na żółto). Jest ona wykręcona na zewnątrz, bardziej nieregularna i przypadkowa niż strefa ścinania, a pod koniec już bardzo cienka, często utrzymująca się tylko na samej farbie tak, że każde dotknięcie powoduje jej ukruszenie.
     Trudno nie zauważyć podobieństwa do opisanego na początku przełomu brzozy; wyróżnić możemy zarówno tu jak i tam trzy strefy - nacisku, ścinania i rwania. Oczywiście w przypadku łupka tynkowego w strefie rwania nie występują drzazgi jak w drewnie, co spowodowane jest izotropową strukturą tynku w przeciwieństwie do anizotropowej natury drewna, jednak geometria przełomu wydaje się łudząco podobna...

     2. Drugą analogią, która nasuwa się po analizie przełomu brzozy są zachowane w pamięci miejsca przełomów detali produkowanych na prasach w procesach technologicznych obróbki plastycznej. Wyobraźmy sobie, że z blachy o grubości 2mm wycinamy na prasie krążki o średnicy dajmy na to fi = 50mm. Stempel naciska matrycę (wykrojnik), blacha początkowo zaczyna płynąć, następnie zerwana zostaje ciągłość materiałowa i następuje ścinanie. Kiedy wyjmiemy z maszyny uzyskany w procesie produkcyjnym detal i obejrzymy go dokładnie, to znowu zauważymy strefę uporządkowanego, gładkiego ścinania i strefę wyraźnie się od niej odcinającą, z chaotyczną, chropowatą powierzchnią, pod mikroskopem zauważymy skazy i artefakty rozmieszczone w sposób charakteryzujacy się dużym stopniem przypadkowości, czyli zdefiniowaną już uprzednio strefę rwania. Oczywiście im materiał grubszy, tym strefa rwania będzie szersza, można wzajemne proporcje między strefami regulować np. luzem pomiędzy stemplem a matrycą itp. Co nie zmienia jednak zasadniczego spostrzeżenia, że strefa taka się pojawia praktycznie zawsze, no chyba, że obrabiana blacha jest zbyt cienka aby strefa rwania mogła się ujawnić, wtedy ścinanie jest czyste i brak podziału strefowego.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image
Locations of visitors to this page
free counters
Site Meter

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @NAVIGO Dziękuję za dobre słowo. Również pozdrawiam Cię serdecznie!:)
  • @PAES64 Zapewniam Pana, że akurat spadek wielkości produkcji przemysłowej (1 i 2) oraz spadek...
  • @IKAH Dzięki za sugestię - zaraz dodam :)

Tagi

Tematy w dziale